Cztery rzeczy, które robię.
Nie sprzedaję transformacji. Sprzedaję cztery konkretne roboty, z których każda ma policzalny wynik i datę zakończenia.
Szkolenie zamknięte dla zespołu
Jeden dzień albo dwa, u Was albo zdalnie, dla grupy od sześciu do dwudziestu osób. Pracujemy na zadaniach, które ten zespół robi co tydzień, nie na przykładach z prezentacji. Wychodzicie z procesem, który ktoś uruchomi w poniedziałek, i z listą rzeczy, których modelowi nie wolno powierzyć.
Przed szkoleniem proszę o trzy realne zadania z Waszej pracy. To one wyznaczają program, nie odwrotnie.
Warsztat strategiczny dla zarządu
Pół dnia dla ludzi, którzy podejmują decyzje o budżecie, a nie klikają w narzędzia. Przechodzimy przez portfel zastosowań, koszt utrzymania, ryzyko i to, które projekty warto zatrzymać. Kończy się listą decyzji z przypisanymi nazwiskami, nie wnioskiem, że trzeba się tym zająć.
Przegląd zgodności z AI Act
Inwentaryzacja systemów AI, które już u Was działają, przypisanie ich do kategorii ryzyka z rozporządzenia 2024/1689 i rozstrzygnięcie, w której roli występujecie: dostawcy czy podmiotu stosującego. Od tego zależy, co właściwie musicie zrobić, a większość firm zaczyna od złej odpowiedzi na to pytanie.
Wynik to rejestr systemów, lista obowiązków z terminami i wskazanie miejsc, gdzie potrzebujecie prawnika, a gdzie wystarczy porządek.
Polityka korzystania z AI
Dokument, który mówi pracownikom, co wolno, czego nie wolno i kto rozstrzyga wątpliwe przypadki. Razem z procedurą zgłaszania nowych zastosowań i rejestrem, który da się utrzymać bez etatu.
Napisałem taką politykę dla banku. Wiem, w których miejscach wzory z internetu się rozsypują przy pierwszym realnym pytaniu.
Jak to wygląda w praktyce.
Za każdym razem tak samo, niezależnie od formy.
- Rozmowa, piętnaście minut. Ustalamy, czy w ogóle mam Wam co sprzedać. Jeżeli problem, który opisujecie, rozwiązuje się bez mojego udziału, mówię to wprost.
- Materiał od Was. Trzy realne zadania albo lista systemów, zależnie od formy współpracy. Bez tego nie zaczynam, bo wyszłoby szkolenie o niczym.
- Robota. Dzień, dwa albo przegląd rozłożony na dwa tygodnie.
- Coś, co zostaje. Proces, rejestr albo dokument. Zawsze w formie, którą można pokazać zarządowi i której nie trzeba tłumaczyć.
- Godzina po miesiącu. Sprawdzamy, co z tego przetrwało zderzenie z codziennością. W cenie.
Cena zależy od formy i wielkości grupy. Podaję ją w rozmowie, po tym jak wiem, o czym mówimy. Nie mam cennika na stronie, bo szkolenie dla sześciu osób i przegląd zgodności w spółce z trzema systemami AI to nie jest ta sama praca.
Dla kogo, a dla kogo nie.
Będzie dobrze, jeżeli:
- Macie zespół, który już używa AI, tylko nikt nie wie, kto co robi i na czym.
- Ktoś w firmie zadał pytanie o AI Act i okazało się, że nie ma komu odpowiedzieć.
- Macie za sobą pierwszy pilot, który nie wszedł na produkcję, i chcecie wiedzieć dlaczego.
- Zarząd prosi o rekomendację, a nie o prezentację.
Nie będzie dobrze, jeżeli:
- Szukacie prelegenta na galę. Prowadzę warsztaty, nie występy.
- Chcecie, żeby ktoś potwierdził decyzję, którą już podjęliście.
- Potrzebujecie dostawcy oprogramowania. Nie sprzedaję wdrożeń systemów, pomagam ustalić, czego Wam potrzeba i czego nie.
- Oczekujecie, że po jednym dniu zespół będzie pracował inaczej. Nie będzie. Po jednym dniu będzie miał jeden działający proces.
Kto to prowadzi.
Jestem dyrektorem ds. rozwiązań AI w Banku Ochrony Środowiska. Odpowiadam tam za strategię AI, nadzór nad jej wykorzystaniem i zgodność z unijnym rozporządzeniem o sztucznej inteligencji. Napisałem politykę AI banku i prowadzę rejestr systemów.
To znaczy, że pracuję z AI w miejscu, gdzie każdy błąd pociąga konsekwencje i gdzie trzeba umieć wytłumaczyć audytorowi, dlaczego coś zadziałało. Większość osób, które prowadzą szkolenia z AI, nie ma tego doświadczenia, bo nigdy nie musiała niczego obronić.
Wcześniej byłem dyrektorem innowacji w Agencji Rozwoju Przemysłu, gdzie odpowiadałem za portfel wart ponad pół miliarda złotych. Doradzałem w sektorze kosmicznym, zasiadałem w radzie Polskiej Agencji Kosmicznej. Jeszcze wcześniej prowadziłem własne firmy, więc wiem, jak wygląda decyzja podejmowana za własne pieniądze.
Wykładam w AI Executive Academy i na Uniwersytecie Merito. Piszę manifest „AI dla dorosłych” i prowadzę otwartą maszynownię z ćwiczeniami, które można przejść bez kontaktu ze mną.
Zastrzeżenie, które musi tu być. Szkolenia i doradztwo prowadzę prywatnie, poza rolą bankową. Nie wykorzystuję w nich projektów, danych ani dokumentów Banku. Doświadczenie z regulowanej instytucji jest kontekstem, z którego korzystam, nie materiałem, który sprzedaję.
Pierwszy krok.
Piętnaście minut rozmowy. Bez prezentacji, bez oferty wysyłanej w ciemno.
Napiszcie, co się dzieje u Was i czego brakuje. Odpowiadam w ciągu dwóch dni roboczych i mówię wprost, czy to jest robota dla mnie.
bartosz@sokolinski.com
tel. 503 504 887
Jeżeli wolicie najpierw sprawdzić, jak myślę, zanim napiszecie: maszynownia ma trzynaście ćwiczeń bez konta i bez maila, a test AI Act trzydzieści pytań z wyjaśnieniami. To najtańszy sposób, żeby się przekonać, czy warto.
Prowadzę też weekend w maszynowni dla osób prywatnych, w grupie do sześciu osób. To osobny format, nie dla firm.